Mamo rzuć wszystko i zabierz Dzidziula na spacer!

dsc_0051

Listopad nie rozpieszcza nas pogodą. W ogóle od połowy września po caaaały październik prawie codziennie odsłaniając zasłony w sypialni mówiłam sobie w myślach „proszę, niech nie pada, proszę, proszę, proszę…” po czym moim oczom ukazywało się szarobure niebo i w 80% przypadkach deszcz… Dlatego z nieukrywaną radością i entuzjazmem od kilku dni wszystko kręci się wokół spacerów z Dzidziulem a to wszystko za sprawą cudownej pogody!

Tak sobie myślę, że w sumie to może ktoś pomyśleć, że taki entuzjazm jest trochę dziwny. No bo co z tego, że świeci słońce? Rany, wielka mi rzecz. Dzień jak co dzień. Ale otóż nie moi drodzy. Jesienią słońce to JEST wielka rzecz i NIE JEST to dzień jak co dzień, bo oto możesz ubrać Dzidziula w coś mniej krępującego ruchy a ten kto próbował ubierać takiego małego Brzdąca dobrze wie ile to gimnastyki i warstw do nałożenia a kto ma to jeszcze przed sobą zapraszam do zapoznania się z listą tutaj. Spacery bez deszczu równają się także z brakiem sprintu od sklepu do sklepu byle szybko załatwić co trzeba i wracać do domu bo:

a. jesteś cała mokra,

b. Dzidziul daje Ci wyraźnie znać, że to nie jest to o czym marzył,

c. żadna frajda wyjść tylko do sklepu bo przecież spacer i zakupy z Dzidziulem to dwie różne sprawy.

Słońce równa się z długimi, spokojnymi spacerami, relaksem dla mamy i uspokojonym i zadowolonym Dzidziulem. Antosia odkąd znowu możemy wyjść z domu na dłużej niż pół godziny zamieniła się w grzeczne, szczęśliwe i spokojne Dziecię z uśmiechem od ucha do ucha. O ileż łatwiej jest zajmować się tym rodzajem Dzidziulów i jakaż to ogromna ulga kiedy Twoje ukochane Dziecię nie krzyczy na wszystko i o wszystko, nie piszczy jak mu się coś nie podoba, nie uwiesza Ci się w domu na nodze i nie opuszcza Ci ani na krok bo po prostu nie i koniec, nie zanosi się płaczem jak na chwilę odłożysz książeczkę i pójdziesz do kuchni sprawdzić czy obiad się nie przypala. Wyjdziesz na dwugodzinny spacer i oto masz Dziecię, które pobawi się SAMO zabawkami, poogląda SAMO książeczki, nie rozpłacze się jak na chwilę wyjdziesz do innego pokoju, spokojnie zje posiłek i nie będzie mówić „NIE” sto razy na godzinę, bo zdąży się wybiegać, nawdychać świeżego powietrza i po prostu dostarczymy mu ogromną dawkę pozytywnych bodźców.

Jestem zwolennikiem wychodzenia z dzieckiem ile się da. Pomijam nieustający deszcz i śnieżyce, ale inne warunki pogodowe nie powinny stanowić żadnego problemu. Wystarczy dobrze się na taki spacer przygotować. Wiadomo jak będzie -20 to nie będę łazić po dwie godziny non stop ale nie widzę problemu wyjścia na godzinę. Krem od zimna, ciepłe ciuchy, śpiworek, porządne buty i już możemy cieszyć się nawet śniegiem po pas. Coś tam pada na dworze ale nie tak żeby nas mocno zmoczyło? Ja zakładam kurtkę z kapturem, Tośka dostaje folię przeciwdeszczową i lecimy! Ze starszakami to już w ogóle wydaje mi się bardziej oczywiste bo które dziecko nie uwielbia skakać po kałużach w kaloszach? No które? W lato wychodziłyśmy z rańca i późnym popołudniem, wtedy temperatura jest już i jeszcze do zniesienia.

Poza tym drogie mamy czy takie spacerowanie to nie fantastyczna odskocznia dla nas samych? Możesz pozbierać myśli, zrelaksować się, zatrzymać na chwilę i nie pędzić za tymi wszystkimi domowymi sprawami. Spacer to cudowny pretekst na spotkanie z koleżanką i nadrobienie wszystkich nowinek. To także ruch i rozprostowanie kości 🙂 oraz zdecydowana poprawa nastroju!

Ja zamierzam śmigać z Dzidziulem ile się da i korzystać z każdego najmniejszego promienia słońca. A Wy? Wychodzicie z Maluchami gdy pada lub za oknem pojawia się śnieg? 🙂

 

_20161123_105216

 

_20160706_1442371

 

img_20150918_095340

 

img-20160812-wa0001

 

dsc_0019

 

dsc_0065

 

dsc_0036

 

1 Comment

  1. Jak tylko będzie słońce, to mam zamiar wychodzić z synkiem na spacery. Jak trochę pochmurno to też. Jednak jak pada, to dupska nie chce mi się samej ruszać z domu, a niemowlaka nie chcę narażać specjalnie na deszcz 😉

Dodaj komentarz