Matka bierze wolne

pretty-woman-1509956_640

Dałam Jej buziaka, przytuliłam i powoli wyszłam z pokoju kierując się do drzwi. Miałam mieszane uczucia. Byłam szczęśliwa na samą myśl o chwili wytchnienia, o spędzeniu czasu tylko razem ale z drugiej strony coś było nie tak. Czy to możliwe, że można zatęsknić zanim zamknie się za sobą drzwi? Z pokoju dobiega mnie śmiech – zostawiam Ją w bardzo dobrych rękach. Wszystko jest ustalone i dopięte na ostatni guzik, starałam się przewidzieć prawie każdy scenariusz i mieć na nie od razu rozwiązanie. Dopinam ostatni guzik w płaszczu, chowam telefon do kieszeni, sięgam po torebkę i zamykam za sobą drzwi mieszkania. Schodząc po schodach staram się nie myśleć o mieszance uczuć i emocji. Niespiesznie wsiadam do samochodu, zapinam pasy i… zaczynam jeden ze wspanialszych weekendów w moim życiu!

Ja Matka Polka, tudzież jak niektórzy lubią powiadać, Matka Kwoka zostawiłam swoją ukochaną Córę na weekend z Dziadkami i chociaż czułam się z tym dziwnie, nieswojo to teraz wiem, że to była jedna z lepszych decyzji jaką podjęliśmy z Mężem. Oboje potrzebowaliśmy naładować akumulatory. Oderwać się na chwilę od rzeczywistości. Złapać dystans do codziennych spraw. Wrzucić na luz i się nie spinać. Czy były telefony do babć? Ha! OCZYWIŚCIE, nieustannie i nie wyobrażam sobie inaczej. Nie da się nie myśleć o tym, że kilkaset kilometrów od Ciebie jest Maluch, który w tym momencie powinien zasypiać na drzemkę, albo zjeść obiad albo się myć. Cechę nieustającego myślenia nawet wtedy kiedy myślisz, że nie myślisz Matki zyskują z chwilą pojawienia się na świecie sprawcy całego tego zamieszania! I tak nie da się tego uniknąć, ale naprawdę mimo tego da się odpocząć i mieć czas tylko dla siebie. Jak? – zapytacie, skoro jak wariatka, pewnie non stop dzwoniłaś z pytaniami czy wszystko spoko? Ano u nas pomogli Dziadkowie, którzy do znudzenia mówili, że wszystko jest ok, wysyłali zdjęcia szczęśliwego Malucha czy filmiki podczas zabawy! No i nie dzwoniłam tak często jak sobie to uroiłam w głowie 🙂 To wszystko dało nam poczucie spokoju i świadomości, że możemy bezkarnie się relaksować bo naszemu Brzdącowi żadna krzywda się nie dzieje.

Poza tym, taki wyjazd uświadamia nam, a przynajmniej, uświadomił Mnie jako Mamie, że tęsknota za Dzieckiem też jest potrzebna! Po weekendzie pełnym atrakcji wracasz wypoczęta, szczęśliwa i jak na skrzydłach biegniesz na czwarte piętro, żeby wlecieć do mieszkania Dziadków i nie zdejmując nawet butów (sorry tato) wziąć w ramiona swojego Malucha, który już od progu woła z radością „Mama!” i rzuca Ci się na szyję. Widoku uśmiechniętej twarzy mojego Dziecka chyba nigdy nie zapomnę i tych uczyć które mi wtedy towarzyszyły. W takich właśnie momentach uświadamiasz sobie jak mocno potrafisz kochać, jakie są to szalenie mocne uczucia i więzi, które łączą Cię z tym Małym Urwiskiem. Zaczynasz patrzeć na Waszą relację z zupełnie innej perspektywy – takiej bez spiny, z większą dawką cierpliwości i zrozumienia. Chciałabym aby taki stan trwał jak najdłużej! Aby uśmiech nie schodził mi z twarzy tak samo jak mojemu Dziecku. To jest PRZE-fantastyczne uczucie! I kurcze, z tylu rzeczy zaczęłam się cieszyć! Widzicie co totalny reset robi z Młodą Matką? 🙂 – dodaje jej ogromnych, ogromnych skrzydeł i sprawia, że ma ochotę skakać bo przepełnia ją taki ogrom miłości – do Brzdąca i Męża a i samej sobie nie wydaję się już taka straszna!

Także Mamuchy – warto czasem krzyknąć sobie „Ahoj! Przygodo!”, spakować walizkę, zabrać Męża i włączyć restart na calusieńki weekend bo nie taki diabeł straszny jak go malują! 🙂

 

 

3 Comment

  1. Zgadzam się, że takie wyjazdy czy chociażby wyjścia z mężem tylko we dwoje to wspaniały i jakże potrzebny czas. Dzięki niemu chociaż przez chwilę możemy poczuć się jak dawniej, a jednocześnie nieco zatęsknić za codziennością…

  2. Jak dziewczyny były małe miałam ogromną trudność aby je zostawiać po to tylko, aby mieć czas dla siebie. Potęgował to fakt, że sama wychowywałam dziewczyny i wydawało mi się, że muszę im zastąpić wszystkich na świecie. Z czasem jednak, gdy musiałam wyjeżdżać służbowo – mimo że tęskniłam, nauczyłam się mieć czas dla siebie. Zresztą do tej pory tęsknię, gdy dziewczyn nie ma ze mną, mimo że jedna ma już 16, a druga 11 lat 🙂

  3. Oj pamiętam moje pierwsze zostawienie córki z dziadkami ( teraz ma już 21 lat) trauma straszna … dla mnie, bo moje dziecko swietnie się bawiło i było bardzo zadowolone.:) Z drugim nie miałam już takich oporów.

Dodaj komentarz