Trudne nowego początki

Zaczynam!

Postanowione.

Będę tutaj dla Was – Mam i Przyszłych Mam – pisać o rzeczach banalnych i tych z których nigdy nie zdawałyśmy sobie sprawy (a przynajmniej ja) do czasu przyjścia na świat Dzidziula.

Ej, bo tak naprawdę jest! Nie masz pojęcia o trylionach spraw dopóki sama nie masz dzieci. Ba! Po porodzie może okazać się, że robisz to o czym nigdy nie myślałaś!

Zanim zostałam Mamą nie zastanawiałam się idąc na zakupy, czy jogurt, który kupuję jest naprawdę taki eco i taki zdrowy, nie chodziłam na targ czy do warzywniaka po zdrowe warzywa czy owoce – kupowałam w supermarkecie a i owszem. Nie wiedziałam, że rozszerzanie diety niemowlaka może być tak skomplikowane, że pewnych produktów Dzidziul jeść nie powinien zanim nie skończy ileś miesięcy, że przez pierwsze miesiące powinien spać na płaskim i że ząbkowanie tak długo trwa.

Gdy rodzi się taki Maluch masz codziennie nowe obawy! Serio. I uważam, że jest to całkowicie NORMALNE. Pierwsze przewijanie i ubieranie (do dziś nie wiem w jaki sposób udało mi się ubrać moją Małą po pierwszej szpitalnej kąpieli!), pierwsza kąpiel w domu ( czy woda ma odpowiednią temperaturę? jak ją trzymać?), pielęgnacja pępuszka (ale jak to on odpadnie sam?? nie będzie ją bolało??), karmienie (czy za mało je? czy je za dużo?) sen (czemu nie śpi? czemu tak długo śpi?).

Pytaniom i wątpliwościom nie ma końca i trwają one nadal (zaczynam rozumieć dlaczego rodzice ciągle się o nas niepokoją :P) ale z czasem okazuje się, że znasz doskonale odpowiedzi na te wszystkie nurtujące pytania. Uświadamiasz sobie, że to TY jesteś Mamą tego Małego Krzyczącego Człowieczka i to TY wiesz czego potrzebuje. I to jest naprawdę fantastyczne i bardzo ekscytujące. Czasem – fakt – bardzo męczące i frustrujące, ale mimo wszystko pójdziesz rano na targ lub do warzywniaka po zdrową marchewkę, żeby móc ugotować ją dla Dzidziula, zrobisz sobie grządkę na ogródku lub na działce, żeby mieć swoje ekologiczne warzywa pod ręką, będziesz ręcznie wyciskać sok z pomarańczy, bo wiesz że Dzidziul go uwielbia i przeczytasz wszystkie etykietki jogurtów naturalnych (przecież możesz wkroić do nich świeże owoce!) zanim podasz go swojemu Małemu Krzykaczowi.

Przed ciążą na targ chodziłam od święta, kupowałam wszystko w supermarkecie, zapierałam się rękami i nogami że ja w grządkę bawić się nie będę i wolałam kupić sok w kartonie niż go sobie samej wycisnąć.

Dziś chodzę na targ z Dzidziulem, sadzę swoją marchewkę, czytam etykiety, piekę ciasteczka owsiane i z uśmiechem przypominam sobie te wszystkie wątpliwości, które towarzyszyły mi na początku macierzyńskiej przygody.

Bo tak – macierzyństwo to przygoda – czasem lekka i przyjemna a czasem ekstremalna!

4 Comment

  1. Ania says: Odpowiedz

    O tak! Obawy są codziennie i tak jak piszesz za mało je za dużo itd. Ale to najcudowniejsza przygoda ☺ my jesteśmy dopiero na początku bo masz dzidziuś ma dwa cudowne miesiące ?

  2. Malwina says: Odpowiedz

    Będę śledzić Twój blog! Powodzenia;)

  3. To i my się dołączymy 🙂 Niech nasze świętokrzyskie blogi idą w świat 🙂

  4. Będziemy zatem śledzić 🙂

Dodaj komentarz