Totalne odcięcie

odciecie

„Macierzyństwo to taki zawód, w którym nie można co prawda pracować na zmiany, ale czasami trzeba odpocząć!”

Jodi Picoult

 

Młode mamy mają zawsze kilka wspólnych marzeń albo rzeczy na które czekają z utęsknieniem po okresie ciąży i porodu. I tak na przykład chcą założyć swoją ukochaną sukienkę w której tak często chodziły przed ciążą (swoją drogą to naprawdę świetna sprawa po ciąży odkrywać własną garderobę na nowo!), przespać CAŁĄ noc bez ani jednego wołania „mama!”, wystroić się bez okazji z możliwością przechodzenia w tym stroju całego dnia bez plamek od soku, kaszki, mleczka itd., zamknięcia się w łazience i zrobienia sobie swojego domowego SPA (czy tylko ja tak mam, że jak tylko noga zbliża się do wanny słyszę swojego Dzidziula wołającego z pokoju obok??) i wyjścia bez Dzidziula – i nie, nie do Biedry lub piekarni po chleb – tylko z kimś i gdzieś.

I oto JA MAMA zrobiłam sobie wychodne.

I nie myślcie sobie, że jestem taka biedna i pokrzywdzona bo dopiero pierwszy raz wyszłam z domu bez dziecka. Nie, nie. To nie tak. Wychodziłam a i owszem. Dzidziul był z tatą, babcią, dziadkiem. Ale po tym weekendzie przyszła mi do głowy trochę inna refleksja niż mogłoby Wam się wydawać po początku tego wpisu. Nie będę pisać jak to cudownie jest wyjść, pogadać z przyjaciółkami, zrobić coś dla siebie itd. Jest to temat powszechnie znany i obgadany, głoszący wniosek (z którym się zresztą zgadzam), że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko (i mąż też btw). W każdym razie odkryłam na spotkaniu z przyjaciółką, że nie mam syndromu mamy – o rany moje dziecko beze mnie przez te parę godzin zginie. I wiecie co? Cuudowne uczucie! Dałam się wciągnąć w totalne odcięcie od spraw domowych i dzieciowych. Żadnego stresu, nerwowego zerkania na telefon a jedynym problemem był wybór lodów do różanej herbaty.

I tak właśnie to powinno wyglądać. Bo co może się naszemu Brzdącowi stać w domu, kiedy opiekuje się nim Tata? NIC. Naprawdę nasze dzieci będą całe i zdrowe. I co z tego, że pójdzie spać w innej piżamie? Zje na kolację inną kaszkę a podczas kąpieli dokładnie nie umyje uszu? Co z tego? To naprawdę jest nieistotne. Dzidziul spędza czas z Tatą – obojgu się to należy. Bez nadzoru mamy, która chcąc nie chcąc zawsze trochę ingeruje w zabawy z Maluchem. „Może nie podrzucaj jej tak wysoko”, dopiero zjadła”, „uważaj żeby tak nie upadła”,”no nie wiem czy powinna się tym bawić” – znacie to? NA PEWNO – nie wierzę, że jest wśród nas Mama, która choć raz nie miała nawet jednego niewinnego „ale” podczas zabaw Tata – Dzidziul. Jak to piszę, to robi mi się jeszcze bardziej głupio jak sobie przypomnę ile razy się na tym łapałam, a potem mówiłam sobie w myślach „zamknij się i pozwól im się bawić” a następnego dnia padła inna „rada”.

Drogie Mamy – wychodźmy z koleżankami i cieszmy się tym. Skorzystajmy z możliwości porozmawiania o czymś innym niż zmiana pieluch, ząbkowanie i nocne wstawanie. Dzidziule na pewno mają się dobrze bo przecież zostają ze swoim drugim cudownym rodzicem, z którym na pewno będą miały ogromną frajdę i zabawy, których na pewno żadna mama nie przeprowadzi! 🙂

036

1 Comment

  1. Anna says: Odpowiedz

    Jestem za! Drogie mamy, Wasze koleżanki Was potrzebują (przynajmniej od czasu do czasu ;)) i naprawdę doceniają każdą minutę spędzoną z Wami 🙂 Cieszcie się razem z nimi 🙂

Dodaj komentarz