Jak wybrać odpowiednie sanki dla dzieci do dwóch lat

slide-81386_1280

U nas zima rozgościła się ze swoim mrozem i bezpardonowo rozrzuciła warstwy białego puchu gdzie się tylko dało i nie pozostawiła mi wyboru – ubrałam swojego Dzidziula w kombinezon i wsadziłam w nowiusieńkie, jeszcze nie śmigane sanki, które Aniołek podarował jej w Boże Narodzenie.

Na początku niezbyt pewnie Antonina pozwoliła posadzić się na swoim nowym środku transportu, aby po chwili piszczeć z radości i uciechy rozkładając się wygodnie na oparciu i patrząc jak mama-konik z niemniejszą frajdą ciągnie za sobą sweetaśne różowe sanie, które okazały się dobrane idealnie do wzrostu mojego Brzdąca i spełniały wszystkie kryteria, które ja – pomocnik bożonarodzeniowego Aniołka sobie wymarzyłam.  Mój Dzidziul jest żywiołowy – długo już bezczynnie nie usiedzi w wózku i preferuje spacery krótkodystansowe na własnych nogach (co czasami kończy się niesieniem jej na rękach i pluciem sobie w brodę, że nie zabrałam chusty). Dlatego też stwierdziłam, że pasy przy sankach na tym etapie będą zbędne – i tak właśnie było. Dzidzul ujechał kawałek, po czym dostrzegł coś niezmiernie fascynującego i zakomunikował zejście z sanek by móc podziwiać owe coś, lub po prostu miał chęć przejść trochę trasy na stopach swych, a po 5 minutach siadał ponownie do sanek. Oparcie okazało się NIEZBĘDNE. Nie wyobrażam sobie takiego Malucha na sankach bez oparcia, bo na tym etapie Dziecko raczej nie ogarnie, że powinno się złapać sanek, natomiast ogarnie oparcie się o siedzenie i ewentualnie złapanie się „poręczy” – na chwilę. Oparcie jest o tyle fajne, że można je zdjąć gdy tylko Dzidzul podrośnie. Sanki są metalowe, a siedzisko i oparcie pokryte jest miękką nieprzemakalną gąbeczką. Nie posiadają rączki do pchania, za to mają dłuuugi sznurek, który w zupełności nam wystarcza. Reasumując sanki są ok. 85cm długości, klasyczne ze sznurem i oparciem.

A co jeśli dziecko jest młodsze? Oto kilka punktów, którymi warto się kierować przy wyborze sanek dla dzieci w wieku 6msc (jeżeli już siedzi :)) do dwóch lat:

  • fotelik z pasami bezpieczeństwa – jest to niezwykle ważne, jeżeli Maluchy jeszcze nie chodzą i niewiele się z Nami komunikują a chcemy korzystać zimą z sanek (kto by nie chciał! przecież to taka frajda! :D). Zazwyczaj są to plastikowe siedziska, które jednym pasem przytwierdzasz do sanek, a kolejnymi zapinasz dziecko – moim zdaniem nie wygląda to na zbyt wygodne, ale jest warte rozważenia
  • oparcie – niezbyt wysokie, dla najmłodszych najlepiej albo z zabudowanymi plecami albo szczebelkami, idealnie jakby można je później zdemontować, by sanki mogły służyć starszakowi
  • śpiworek – wg mnie jest to fajna alternatywa dla dwóch rzeczy: fotelika i kocyka; fotelika – bo mają one często w zestawie pasy bezpieczeństwa dla Malucha i są przystosowane do sanek – super, genialna sprawa! 🙂 Kocyka – bo nie targasz ze sobą kolejnej rzeczy, która na pewno Ci się utytła, będzie spadać, lub Dzidziul będzie go wyrzucać po drodze – bo nie zapominajmy, że to jedna z ulubionych zabaw każdego Dziecka
  • szerokość sanek – powinny być na tyle szerokie, aby pomieścić Dzidziula w pełnym rynsztunku (kombinezon, kozaki, czapa i ulubiony miś) oraz kocyk lub ewentualny śpiworek
  • „pchacz” – to taki rodzaj sanek z rączką – ułatwia prowadzenie sanek mamom i daje większą kontrolę nad nimi.
  • kanty – dobrze jakby były zaokrąglone lub czymś zabezpieczone (u mnie to gąbeczka na siedzisku), jeżeli dziecko zsunie się z sanek to nie zrobi sobie krzywdy .

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam, jeśli tak dodajcie swój niezbędnik w komentarzach a ja idę sprawdzić czy dzisiejsza pogoda nadaje się na ponowne użycie sanek i może tym razem uda nam się dokończyć lepienie bałwana!

 

1 Comment

  1. Teraz jest taki wybór, że aż ciężko się zdecydować. Ostatnio widziałam nawet sanki z daszkiem.

Dodaj komentarz